Forum Polonii Strona Główna Forum Polonii
Polish Community Forum

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
Choose language:


Poprzedni temat «» Następny temat
Ach te Jersey...
Autor Wiadomość
Marceli 

Pomógł: 18 razy
Dołączył: 14 Wrz 2007
Posty: 258
Skąd: z nikąd
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 4:25 pm   Ach te Jersey...

Znalezione na onecie...

Ma odrębną kulturę, prawa i niezrozumiały język. Jersey jest niezwykłą wyspą, "Osobliwością Korony", jeżeli chcemy być bardziej precyzyjni. W 1204 roku związała swe losy z książętami normandzkimi, późniejszymi królami Anglii, i do dziś pozostaje lojalna wobec korony brytyjskiej.

W przeszłości wielokrotnie atakowana - zagrażali jej między innymi Napoleon, Cromwell i Hitler - obfituje w historyczne obiekty. Macie ochotę zatrzymać się w niemieckiej wojennej wieży obserwacyjnej? Możecie wynająć jedną z takich wież, umeblowaną w stylu Bauhaus. Piękna panorama gwarantowana!

Jersey wygląda jak drogocenny klejnot. Jej barwy to głęboka zieleń ukrytych dolin oraz błękit bezkresnego morza. Wprawdzie jest najbardziej słonecznym regionem Wielkiej Brytanii, ale nie bójcie się: pogoda wcale nie jest nudna. Od Atlantyku może nagle nadejść szara, usypiająca mżawka, przytłumiająca kolory dźwięki i ruchy.

Nie znudzicie się też bogactwami naturalnymi tej wyspy. Nad zatoką St Brelade’s na jej południowo-zachodnim krańcu będziecie mogli zagrzebać się w piasku, jedwabistym jak na karaibskich wysepkach, i skosztować miejscowych przegrzebków i ostryg.

Znajdziecie tam też turkusowe jaszczurki wygrzewające się na kamieniach. Wszystko to jest odległe od Londynu zaledwie o godzinę lotu. Idealna, szybka ucieczka od cywilizacji.

Nie zawsze było tam tak wesoło. Wiele lat temu pracowałam w Saint Helier, nudnej stolicy wyspy, i byłam szczęśliwa wsiadając na ostatni letni prom. Jednak Jersey jest dziś zupełnie inna.

Status raju podatkowego przyniósł jej bogactwo, luksus oraz styl. Wszystko to przyspieszyło tempo wyspiarskiego życia. Co pozostanie, gdy fala finansów kiedyś odpłynie? Żyzna ziemia oraz morze.

Tubylcy sami nazywają się "ziarnami Jersey", skromnie się przy tym uśmiechając. Mogą trzymać się swego czarnego masła, kapuścianego chleba oraz parafialnych kłótni, będących tu czymś w rodzaju sportu, ale na pewno są pomysłowymi ludźmi.

Przez wieki chwytali się najrozmaitszych zajęć: od budowy statków, dziergania "dżersejów", przez połów kanadyjskich dorszy i wyrób jabłecznika, po kolonialne przygody w Ameryce (stąd nazwa stanu New Jersey) i zwykłą hodowlę pomidorów na słonecznych zboczach wzgórz.

Niemiecka okupacja za czasów II wojny światowej pozostawiła wyspę w biedzie i głodzie i powojennym. Ale Jersey ponownie się odnalazła i stała się Wyspą Miodowych Miesięcy, czyli miejscem, do którego Brytyjczycy wyruszali w podróż poślubną. Obdarowana romantycznymi zakątkami, takimi jak zatoka Bonne Nuit, była swojską wersją Francji.

W miarę upływu czasu plażowe leżaki i pensjonaty stopniowo traciły urok. Ale Jersey znów jest na fali. Reklamy pokazują młodych ludzi z rozwichrzonymi włosami, szalejących na świeżym powietrzu. Możesz posurfować, pozjeżdżać na linie z granitowych klifów, igrać z falami i szaleć kajakiem z delfinami wśród raf.

Wędruję wśród wzgórz puchatych od polnej koniczyny. Z tyłu fale zatoki St Queen's z westchnieniem rozbijają się o brzeg, a gdzieś z przodu rozlega się słodki śpiew skowronka.

Moim przewodnikiem jest Mike Stentiford, konserwator i przewodniczący National Trust of Jersey, stowarzyszenia zajmującego się ochroną zabytków oraz przyrody wyspy.

- Wiele lat temu cała zatoka dźwięczała od śpiewu skowronków – wspomina Stentiford. Jednak z czasem ten wspaniały odcinek wybrzeża stopniowo zmieniał się w śmietnisko.

- Na jednym końcu powstało wysypisko śmieci z całej wyspy, pośrodku stały domki letniskowe i kawiarnie, a drugi koniec, ten pokryty wydmami, stał się publicznym placem zabaw – stwierdził Mike.

Stowarzyszenie odzyskiwało teren kawałek po kawałku. Obecnie zarządza imponującym pustkowiem, gdzie czajki wiją swe gniazda, a bąki brzęczą. Każdej wiosny kwitnie tam około 30 tysięcy purpurowych orchidei.

Zatrzymujemy się, by popatrzeć na błotniaki bagienne, rzadkie ptaki z rzędu sokołowych, przeczesujące pobliskie trzciny. - Słuchaj! To świerszczak jedwabisty! Ten ptak ma bardzo charakterystyczny śpiew bisz, bisz, bisz. Zawsze można go rozpoznać, brzmi jak uderzenie w twarz – szepcze Mike.

Wyspa przypomina kształtem kawał wygiętego, nadgryzionego sera. Na południu pływy morskie, czyli przypływy oraz odpływy odsłaniają wielokilometrowe, piaszczyste plaże, na północy pokryte trawą cyple zmieniają się na horyzoncie w fale koloru butelkowej zieleni.

Bywałam na tych klifach w chwilach, gdy wiatr usiłował wyrwać mi wszystkie włosy z głowy. W trakcie mego spaceru z Mikem wiała kokosowa bryza – źródłem tego zapachu nie był olejek do opalania, lecz zaskakująco żółte kępy kolcolistu.

W okolicy pasło się kilka dorodnych brązowych owiec, pochodzących z Norwegii - nowe zjawisko w tym wspaniałym krajobrazie. Zostały one sprowadzone przez stowarzyszenie National Trust of Jersey, by zjadały inwazyjne gatunki roślin.

Jeżeli zamierzacie pojechać tam samochodem, zapomnijcie o GPSie. O wiele fajniej jest podróżować kierując się drogowskazami. Zmierzam na wschód, jadąc z St. Mary przez St. John i St. Martin. Wreszcie przybywam do malowniczego portu Gorey. Odległe o 22,5 kilometrów wybrzeże Francji wygląda jak zamglone pociągnięcie pędzlem.

Na plaży spotykam się ze Stevem Lucem, wspaniale reprezentującym stare oraz nowe Jersey. Dziesięć lat temu Steve porzucił mleczne krowy i zbiera plony morza. Chodzi oczywiście o zbiory ostryg.

Tylko w zeszłym roku miejscowy eksporter tych małży, Jersey Oyster Company, wyeksportował do Wielkiej Brytanii sześć milionów ostryg. Wiele z nich było przeznaczonych na tradycyjną, bożonarodzeniową ucztę.

Wraz ze Stevem wiosłujemy wśród ostrygowych łóż, ukrytych wśród migoczących fal. Luce budzi je ze snu, szybko otwiera jedną z muszli i wręcza mi rozwścieczoną istotę. Ostryga wygląda wspaniale i tak samo smakuje.

Niestety jest za wcześnie, by jeść surowe małże, więc degustację inwentarza pozostawiam hodowcy. - Mmmmmmm – mruczy Steve. Widać, że kocha swoją pracę.

- Gdy wiosną morze robi się coraz cieplejsze, jest naprawdę pięknie. Pełno tu małych krabów i krewetek – dodaje. Zupełnie tak, jakby to zaplanował, obok naszej łodzi wypływa przystojny morski ślimak. Steve wyciąga go z wody, jednak zwierzę kuli rogi, zwija się w kulkę i nie chce wyjść z muszli, by się pobawić.

Na stołecznym rynku można kupić świeże ostrygi, kraby, przegrzebki oraz ryby. Ludzie zbyt długo nie zwracali uwagi na naturalne bogactwa wyspy. Obecnie jednak przyciągają one uwagę brytyjskich szefów kuchni, przede wszystkim Jamiego Olivera.

Część z nich otworzyła tu swe restauracje – Shaun Rankin stworzył "Bohemię", a Mark Jordan prowadzi "Ocean" w hotelu Atlantic. Obaj zdobyli gwiazdki Michelina.

Kuchnia Jordana jest bardzo subtelna, a mimo tego pełna smaku. Ugotowane przez niego potrawy wspaniale wyglądają. Polecam wam, byście spróbowali tortellini z krabów marynowanych w imbirze oraz morskiego okonia z miejscowymi szparagami i słynnymi młodymi ziemniakami, jeśli dania te pojawią się w sezonowym menu. Na deser zamówcie lawendowe lody, które rozpłyną się wam w ustach jak płatki kwiatów.

Ostatniego wieczoru na wyspie otworzyłam drzwi na balkon. Żadne hałasy nie zakłócały zachodu słońca. Słychać tylko wiatr szumiący w sosnach oraz szmer morza.

Przychodzą mi do głowy słowa znanego szefa kuchni: "Ta wyspa zmieniła moje postrzeganie świata. Kocham tu być i nie chcę stąd wyjeżdżać".
_________________
Pomogłem? Nie krępuj się, wciśnij "Pomógł".
 
     
matilda

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 284
Skąd: St. Helier obecnie
Wysłany: Wto Sie 18, 2009 9:03 pm   

Błotniak BAGIENNY z rzędu sokołowych!??!!! Ki diabeł!???! Niech mnie jakiś ornitolog poprawi, ale wg mojej wiedzy błotniaki są z jastrzębiowatych i istnieje błotniak stawowy a nie bagienny! :donkey1:
 
     
ladymanic 

Dołączyła: 25 Lip 2009
Posty: 46
Wysłany: Sro Sie 19, 2009 12:13 am   

hehehe, ten artykul jest do pupy moim zdaniem, ale objawia sie tutaj moj bezwzgledny i siejacy groze i zniszczenie krytycyzm. Czy w ogole Polacy pisza o Jersey??Chyba zaczne, bo przecież to kopalnia tematów. Tak mi sie wydaje przynajmniej.
 
     
matilda

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 284
Skąd: St. Helier obecnie
Wysłany: Sro Sie 19, 2009 8:32 am   

Pisz pisz 'ladymanic' , bedziemy komentowac. :)

Sokolowe! Istnieje zasadnicza roznica miedzy sokolowymi i jastrzebiowymi! To tak jakby powiedziec, ze swinia nalezy do szczurowatych.
 
     
kasia79 

Dołączyła: 03 Cze 2008
Posty: 10
Wysłany: Wto Lis 17, 2009 9:02 pm   tytul troszke nijaki do tak pieknego wrecz poetyckiego opisu

zapach kwitnacych krzewow na wzgorzach mmm, uwielbiam , slodki waniliowy nie kokos przynajmniej dla mnie. pozdrawiam
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB GroupMapa Forum

Szkolenia bhp Wrocław | Szkolenia PPOŻ | Audiobooki | wyspa Jersey | Logo dla firmy